Miesięczne archiwum: Marzec 2014

modyfikacja

Przyznam, że nie znam do końca mechanizmu działania akurat w przypadku chińskiej kukurydzy, podejrzewam jednak, że może być tak jak Pan pisze. Zapewne nie kontynuowano by badań nad odmianami, których nasiona nie kiełkowałyby. Wiadomo również, że enzym ten znajduje się, np. w nasionach pszenicy i nie wpływa to na

w ręku jakąkolwiek pracę naukową? Bo wydaje się, że nie wiedzą, iż przypisy (odesłania – czyli takie linki – do innych prac, z których autor czerpał jakiekolwiek informacje) zajmują czasem wiele stron. A czy taki autor pisze do przedszkolaków, że musi im te źródła podawać? Wiele z tych prac pewnie znają, choć zapewne nie wszystkie… Ale szacunek dla czytelnika i jego czasu (a nie jakieś sądowo-policyjne nawyki prezentowania podkładek) wymagają podania źródeł. Przypowieść pana poliwęglan o nazwiskach ofiar z Hiroszimy jest po prostu żenująco nie na miejscu.

Twoja analogia brzmi dość sensownie, choć jeśli pociągnąć ją nieco dalej, jest mniej korzystna dla oceny upraw GMO niż to wygląda na pierwszy rzut oka. Po pierwsze, nie jesteśmy w stanie zrobić pełnego backup-u natury. Co innego manipulacje w wydzielonych systemach (typu badania na tkankach czy nawet na sporej liczbie żywych osobników odizolowanych starannie w laboratorium), które odpowiadają w Twojej analogii technice sandbox, a co innego – wypuszczenie zmienionej genetycznie populacji do środowiska. Te zmiany mogą być, i prawdopodobnie są, w pewnej mierze nieodwracalne, a dotykają całego systemu w sposób, który trudno obecnie ocenić (obrońcy upraw GMO powiedzą, że takimi zmianami były też tradycyjne metody hodowli, i to jest niewątpliwie prawda, ale podobnego typu prawdą jest, że kiedyś ludzie grozili sobie maczugami tak, jak teraz – bronią jądrową; różnica skali ma jednak pewne znaczenie). Po drugie, nawet w przypadku systemów informatycznych, gdzie na poziomie lokalnym kontrolujemy wszystko, tzn. w pełni znamy zasady ich działania w skali mikro, sama ich złożoność powoduje, że miewamy kłopoty z ogarnięciem  sushi dostawa ich w skali makro. Przyroda jako całość jest dla nas w znacznie mniejszym stopniu przejrzysta w skali lokalnej, a główną gwarancją jej względnej stabilności jest to, iż stanowi owoc wielu milionów lat ewolucji, nie zaś klarowna struktura makro pozwalająca nam na sprawne i niezawodne sterowanie. Zatem wprowadzając istotne zmiany sushi jakościowe, w tempie i skali niedostępnej mechanizmom ewolucji naturalnej, ryzykujemy rozchwianiem względnej homeostazy w takim stopniu, że nie będziemy jej potem być może w stanie przywrócić, nawet gdybyśmy zmienili zdanie (to samo dotyczy również kwestii wpływu człowieka na klimat i wielu innych aspektów ludzkiej presji na środowisko). Po trzecie, nawet w pełni stworzona przez ludzi informatyka pod pewnymi względami wymyka się kontroli w wyniku zaniedbań, których można by w zasadzie uniknąć, ale z oszczędności się tego nie zrobiło – mam tu na myśli dane zapisane w starych formatach, które teraz ciężko odczytać, pogubione lub nigdy porządnie nie spisane dokumentacje systemów itp. Podobna sytuacja dotyczy wielu innych działów ludzkiej działalności (stare satelity zaśmiecające przestrzeń kosmiczną wokół Ziemi; stare kopalnie, których nikt nie zabezpieczył podczas ich porzucania, więc teraz grożą zawałami, tlą się w nich poliwęglan Warszawa pożary lub groźne chemikalia przenikają do wód gruntowych etc. itd.). Z GMO na razie jest więcej ostrożności, bo opinia publiczna jest nieufna – ale w razie rozwoju tej technologii i wzrostu liczby jej zastosowań też dojdzie z czasem do gubienia dokumentacji (np. w wyniku plajty jakiejś firmy) lub tworzenia jej w niekompletnej formie, albo wręcz porzucania całych projektów – co najpewniej nie zawsze przełoży się na wycofanie organizmów GMO w nich używanych ze środowiska. Co gorsza, przyszli genetycy i ewolucjoniści nie będą już nigdy pewni, odkrywając jakąś sekwencję DNA, czy jest ona owocem ewolucji naturalnej, czy ludzkim wtrętem. Taką pewność można by uzyskać, gdyby mieć gdzieś „egzemplarze wzorcowe” albo pełny katalog wszelkich modyfikacji. Ale ani jednego, ani drugiego nie będzie – antropogenne DNA rozlezie się powoli po całym świecie ożywionym i nie da się go łatwiej wycofać z natury niż rozpuszczonego już cukru ze szklanki herbaty.doświadczenie z systemami komputerowymi Interpolu otrzeźwiło mnie bardzo co do możliwości wpływu na informację raz wpuszczoną w sieć. Nie ma szansy na wycofanie lub zmiany we wszystkich terminalach tej organizacji ze względu na różnice w systemach i aplikacjach. Trzeba po prostu czekać, aż informacja zostanie z nich usunięta (teoretycznie po 15 latach) a do tego czasu uzbroić się w cierpliwość i mieć nadzieję, że absurdalne sytuacje na niektórych granicach będą zdarzać się coraz rzadziej (bo tych granic ubywa) lub samemu ponieść niezawinione koszty zmian prowadzących do zaprzestania błędnej identyfikacji obiektu.
Powiedzmy sobie jasno: nie każda nieodwracalna ingerencja w środowisko jest złem absolutnym – np. zdecydowana większość ludzi nie będzie skłonna domagać się ponownego rozpętania epidemii ospy czy dżumy dla zapewnienia większej bioróżnorodności. Ale każda ingerencja niesie ryzyko, a ryzyko to będzie tym większe, im więcej pośpiechu wykażemy przy wprowadzaniu zmian. Żeby użyć analogii z jeszcze innej dziedziny – ileż wspaniałych stanowisk archeologicznych zostało bezpowrotnie zniszczonych podczas ich eksploatacji w minionych stuleciach! Nawet najsłynniejsze z dawnych wykopalisk, prowadzone w pełnej zgodzie z ówczesnymi standardami, dziś wydają się często działalnością na poły barbarzyńską; bo dziś umiano by badania w tych samych miejscach przeprowadzić w mniejszym stopniu narażając zabytki na zniszczenie, a uzyskując więcej cennych informacji. Dlatego wielu archeologów poliwęglan Warszawa optuje za prowadzeniem współczesnych wykopalisk tylko w trybie „ratunkowym”, na terenach, przez które przejdzie ciężki sprzęt (budowa autostrad) lub które przeznaczone są pod zalanie przy budowach zbiorników wodnych. I taki też model postępowania przydałby się w biotechnologii – wprowadzanie zmian w środowisku tylko w przypadkach najwyższej konieczności i w możliwie najmniejszej skali. Dziś będzie to pewnie wymagało mnóstwo cierpliwości i będzie postrzegane jako wyrzeczenie, ale przyszłe pokolenia mogą nam być za tę wstrzemięźliwość bardzo wdzięczne. No dobrze, żartuję – czy przez wzgląd na dobro następnych pokoleń ludzkość kiedykolwiek się od czegoś choć przez chwilę powstrzymała?
Abstrahując od meritum sprawy, wspieram w sposbie prowadzenia dyskusji autora blogu, który zupełnie słusznie prosi o podanie źródeł przytaczanych faktów i opinii.
Wypowiedzi w stylu „nie muszę się tłumaczyć skąd to wiem” to świadectwo niedojrzałości i zarozumiałości ich autorów. Na pewno by zrobili furorę w piaskownicy mojego syna – maluchom trzeba takich silnych, niezachwianych autorytetów.

kiełkowanie. Tak na szybko, znalazłem informację, że enzym ten ulega aktywacji podczas kiełkowania

naukowo

To jest właśnie to. Mnie się wydawało, że  musi dotyczyć szerszych, politycznych i społecznych aspektów problematyki. A tu walka na linki i fityny, zwane rzeczowymi dowodami. Bez końca. „Bardzo chętnie mogę na tego typu tematy porozmawiać. Jednak po przejrzeniu Pana wcześniejszych wpisów stwierdzam, że raczej jak do tej pory nie wykazał Pan w tej materii zbytniej aktywności, choć okazji zapewne nie brakowało. Za to sporo można odnaleźć Pana komentarzy dotyczących samego bloga, oraz tego w jaki sposób jest prowadzony. Troche czepiactwo ale dotychczasowe proby z ograniczaniem poziomu fityny w nasionach powodowaly ponoc kiepskie ich kielkowanie. Jesli chinska kukurydza aktywuje enzym np po zakwaszeniu w zoladku prosiaka to OK ale nie wiem czy prosta produkcja fitynazy w dojrzewajacych nasionach jest dobrym rozwiazaniem.to chyba jakiś program komputerowy, jak sławna

czy mozna dyskutowac o GMO ‘nie naukowo’? Na codzien pracuje z sytemami informatycznymi, zajmuje sie ich integracja i wymiana informacji. Wiele godzin dziennie spedzam w roli ‘doradcy’ w pokojach konferencyjnych wysluchujac roznych propozycji i pomyslow osob ktore sie na systemach nie znaja. Zwykle po godzinie czy dwoch mowie: to mozna zrobic, tego sie nie da, a cos jeszcze innego mozna zrobic ale prawdopodobnie nie chcecie wiedziec jaki wysoka hydraulika bedzie za to faktura. Wybor nalezy do tych co pytaja. Zwykle zgadzaja sie z moja sugestia, bo znam sie w temacie i wiem o czym mowie.
Dlatego tez popieram naukowcow w dyskusji o GMO. Oni wiedza o czym mowia, przebadali to co wyprodukowali, wiedza jak to dziala.
Natura jest oczywiscie systemem wiele bardziej skomplikowanym niz jaki kolwiek system informatyczny wymyslony przez czlowieka. Mowimy o zmienianiu niewielkich elementow organizmow (by np. ograniczyc stosowanie pestycydow, jak rozumiem).
Musze jednak przyznac, ze mialabym byc moze wieksze obawy gdybysmy kiedys zaczeli sie zapuszczac dalej i powodowac zmiany takie ktore powodowaly by tworzenie calkowicie nowych gatunkow. Ale do tego jestesmy chyba jeszcze na zbyt wczesnym etapie rozwoju:)
[te obawy to: do jakiego stopnia mozemy zmienic system i jednoczesnie zachowac mozliwosc dostatecznego przewidzenia konsekwencji zmian? Jesli zmiany beda znaczne, moze sie okazac ze zaczniemy podcinac te galaz na ktorej siedzimy, bo sami tez jestesmy elementem systemu...
W mojej praktyce czasem uaktywnienie jednego parametru 'u nas' powoduje wiele problemow na drugiej polkuli - bo oni uzywaja tego samego systemu - a my nie przewidzielismy danej konsekwencji', nie spostrzeglismy pelnej roli jaka dany parametr pelni i do czego jest jeszcze hydraulik Warszawa uzywany gdzie indziej.
To takie moze troche filozoficzno - informatyczne - wieczorne rozwazanie;)) ale calkowicie powazne]

na każde zdanie umiała tylko odpowiadać w kółko pytaniem, co to znaczy. Przechodziły tylko zdania: „Jesteś piękna”. Czysty ping pong.

cytuj:

obiektywny

Począwszy od nadużywania słowa „eko” przez pełne podejrzliwości „lubię mieć linki” dyskusje o szczególikach aż po ten kwiatek z demokracją. Aż mnie korciło, żeby się odezwać, ale widzę, że nie potrzebujesz polipropylen pomocy. Rozumie, ze masowa rzez w morzach w celu pozyskania materialu do produkcji maczki rybnej , ktora nastepnie jako pasze daje sie zwierzetom jest ekologiczne. Śledzę to forum od dłuższego czasu i staram się być wobec niego neutralny i obiektywny tak samo jak wobec GMO. Forum to przypomina bardziej stronę promocyjną dla GMO niż obiektywne spojrzenie na temat. Zauważyłem że własnie to polietylen jest jedną z osób a może jedyną która wykazała się znajomością tematu na który pisze. Myślę że ktoś kto zna temat nie musi otrzymywać dowodów ponieważ o nich wie. Robi pan z tego forum salę sądową na której jeżeli nie przedstawi się odpowiednich dokumentów to nawet jeżeli się ma rację, jest się przegranym. Prawda broni się sama nie potrzebuje dowodów. Każdy kto chce ją znaleźć to ją znajdzie. Jak to się mówi że to winny się tłumaczy i próbuje udowodnić że ma rację. Dlatego się nie dziwię jego reakcji.
Krowy wszak wola zrec ryby zamiast trawy. Podobnie świnie, kiedyś zadowalaly sie czyms innych, teraz wola ekologiczna maczke rybna. Nie tylko lekceważenie a wręcz arogancja przejawiająca się kasowaniem delrin niewygodnych komentarzy. Dotyczy to także innych sztandarowych piewców wspaniałości GMO mieniących się dziennikarzami naukowymi. A poza tym autor wypowiedział się na swoim blogu, komentarze są dla komentujących, a nie dla niekończących się polemik których sednem jest żądanie wskazania źródeł, linków, przypisów, a następnie dyskredytowanie ich.
No i morze jest mniej zanieczyszczone, gdyz mniej ryb to mniej odchodow rybich.
A może powinnismy jako ludzie,  bardziej ekologicznie wykorzystywac samych siebie, czyli po smierci, robic z nas mączke ludzka poliamid i dawać do karmienia swinkom i innym zwierzatkom. Warto rozwazyc pomysl
Zbyt czyste jeziora to w tamtej obcej części świata powszechne zjawisko. Ostatnio chodziło konieczność wypuszczania narybku milionów sławnych „Felchen” do Jeziora Bodeńskiego. Zbyt czysta woda utrudnia rozwój ryb. Nie zapominaj tylko, że piszesz do kraju, gdzie kilkanaście lat sól spożywcza zawiera(ła) dioksyny, nieszkodliwe z punktu widzenia eksportu żywności (do Niemiec?) Tylko mówienie o tym jest groźne. To jest właśnie broniona tu demokracja bez dyskusji grup społecznych. Co jakiś czas przyłapuję się na tym, że komentuję z założeniem, iż partner po drugiej stronie jest obyty z zasadami dyskusji polegającej na wymianie poglądów bez odsyłania ciemnej masy do kąta, ubliżania cudzej inteligencji, podważania i deprecjonowania przywołanych autorytetów, głośnego demonstrowania opadających rąk, no i przede wszystkim domagania się podkładki na piśmie (linka)… Czy moimi adwersarzami są ludzie, którzy musieli przynosić kartki od spowiedzi?

tworzywo

Weź mi nie przypominaj, dwa dni po zniknięciu leciałem z Seulu do KL właśnie z Malaysian Airlines. Dziwne uczucie jak zwykle pełny samolot prawie pusty, stewardesy z jeszcze większą ilością pudru, żeby zamaskować zapuchnięte z płaczu oczy i nad wyraz często proponowały alkohol, co w tych akurat, zwykle muzułmańsko-konserwatywnych liniach często się nie zdarza. To żeś spokrewniony z geologami, Krzychu, górniku od ropy na morzu Nasz (Nisi i mój) ukochany Komendant, czyli Król Artur, niegdysiejszy kapitan Daru Młodzieży, przebywa teraz, gdzie przebywa daję duże 5 za realizm, szczegóły techniczne i budowę okrętu. Za ilość węży p.poż już mniej punktów, widziałem kilkaset alarmów p.poż na statkach i ŻADNA pompa, a nawet wszystkie pompy wody morskiej naraz nie uzyskają takiego ciśnienia.

Co nie zmienia faktu, że mam zakaz od Małżonki na Nigerię i Somalię
mi się z takimi zajęciami – był świetnym do trabek i saksofonow wszelakich mozna bardzo fajne wyciszacze kupic ale dziecko wyszczekane pyta logicznie, po co grac na czyms skoro nic nie slychac.
Przywiaze do palika 50 metrow od zabudowan gospodarskich  Żadna tajemnica- polska nomenklatura nazywa to ślicznie górnictwem ropy naftowej i gazu ziemnego na morzu. Anglosasi wolą oil&gas industry lub po prostu offshore.