Miesięczne archiwum: Maj 2016

działanie

Dzięki temu, iż pracownik wypracowuje przykładowe 50 zł zysku, pracodawca ma środki lub zdolność kredytową na inwestycje. Może wybudować nowy magazyn, halę produkcyjną czy sklep, lub też zainwestować w większą efektywność pracownika. Bardzo niedawno mieliśmy czasy, iż to pracownicy inwestowali. Widać pamięć społeczna jest bardzo krótka, bo nie wszyscy pamiętają, iż zakończyło się to katastrofą. W krajach, w których to pracodawca inwestował przez te 45 lat, pracownicy zarabiają więcej. Ale tutaj niektórzy marzą o tym, aby znowu wrócić do tego, co się skompromitowało. Ten zysk pozwala również przetrzymać słabszy okres – pracownik dzięki temu otrzymuje wynagrodzenie w pełnej wysokości, i nie interesuje go spadek przychodów.
ad.3. Pracodawca nie wyzyskuje pracownika (który zawsze może odejść), ani nie płaci poniżej jej wartości. Wynagrodzenie jest umową pomiędzy nimi – i musza ją zaakceptować obie strony. W wyniku tego kompromisu (jedna strona chce płacić mniej, druga zarabiać więcej) wyceniona zostaje praca pracownika. I to jest właśnie wartość tej pracy. Jeżeli pracodawca zgodzi się na nierealnie wysoką wartość tej pracy, to trasat nie kupi jego produktu – wiec ostatecznie pracownik straci pracę.
Interwencja w mechanizmy rynkowe jest realizowana, niestety, wyłącznie krótkowzrocznie. Z perspektywy najbliższych wyborów, żeby do tego czasu wskaźniki poszły w górę – bo tego wymaga statystyczny trasat. Mądre ingerowanie w rynek, to długofalowy plan, pozwalający tym wrednym kapitalistom inwestować w którąś z dziedzin gospodarki. Ale muszą mieć pewność, iż po następnych wyborach nic się nie zmieni. Jeżeli tej pewności nie ma, inwestuje w coś, co przyniesie mu szybki zysk, a nie w coś, co przyniesie mu zysk za lat dwadzieścia (patrz np Dolina Krzemowa).
ad.5. Widzę, że jednak rozumiesz na czym polega wartość pracy. Ja też chciałbym sprzedać swój samochód ze stratą 5% wartości rocznie – bo uważam, że tyle jest warty. Ale nie narzekam, iż traci on na wartości 30% rocznie, ponieważ warty jest tyle, ile ktoś mi za niego chce zapłacić.
ad.6. Z pewnością, przyszłość będzie taka jak piszesz. I tutaj jest rola dla państwa – aby zainicjować tworzenie miejsc pracy np w usługach, ponieważ przy produkcji będzie pracowało coraz mniej osób.
Nie miałem pojęcia o tym, iż osoby prowadzące swoją firmę są tak znienawidzone przez innych. Ja jestem bardzo zadowolony, iż codziennie rano bułki kupuje w sklepiku, który zatrudnia 2 osoby, samochód naprawiam w warsztacie zatrudniającym 3 osoby, idę do fryzjera zatrudniającego 3 osoby – to już mi dało 8 miejsc pracy. Każdy z tych pracowników, jeżeli tak bardzo nienawidzi pracodawcę, może sam otworzyć ten biznes. Nie wymaga to wielkich pieniędzy. Jeżeli nie chce, lub nie umie, to niech nie narzeka tylko pogodzi się z realiami. Jak ja się pogodziłem, że nie wygram program typu Mam Talent – bo śpiewać, grać czy tańczyć nie umiem.

W jaki sposób więc Panowie wyjaśnią pożyczanie przez banki centralne bankom PRYWATNYM pieniędzy na „0” procent, w celu rozwinięcia handlu derywatami i akcji  escape rooms Warszawa kredytowych?
Gdyby ta pani mogła pożyczyć na podobnych warunkach kapitał, byłaby RÓWNOPRAWNYM podmiotem gospodarczym…..
Duzi mogą więcej wyszarpać- ulg, przywilejów, zwolnień, dotacji.
Małych ściga się za cztery grosze……Institute of Policy Studies wskazuje, że firmy kierowane przez 22 proc. z nich zbankrutowały lub otrzymały gigantyczną pomoc na koszt podatnika. Przykład? Prezes Lehman Brothers przez siedem lat otrzymał za swoją pracę łącznie ponad 466 mln dol. Eldorado skończyło się, kiedy bank inwestycyjny upadł, przyczyniając się najcięższego kryzysu gospodarczego na świecie od czasów wielkiej depresji z lat 30. ubiegłego wieku.
Narzekając na tych pracodawców zapominacie chyba, że większość z nich to małe firmy, a nie przedsiębiorstwa zatrudniające sto, dwieście czy trzysta osób. Dlaczego więc tak ich nienawidzicie? Z zazdrości, że komuś się chciało zaryzykować czy pracować po kilkanaście godzin dziennie. Jednak każdy może zrobić to samo, wtedy nie będzie „zmuszany” do wyjazdu z Polski – jeżeli odniesie sukces. Jak nie odniesie, to niech się gdzieś zatrudni, pogodzony ze swoim talentem. Wtedy nie będzie musiał wylewać żółci na forach i narzekać na tych, którzy faktycznie, wspólnie ze swoimi pracownikami, tworzą realną gospodarkę.

konsument

1. Tak, kapitaliści potrzebują, jak ryba wody a wampir krwi, konsumentów, aby się bogacić. Sęk w tym, że oni o tym zapominają prowadząc własną firmę, czyli że w pogoni za zyskiem zastępują oni ludzi-maszynami, czyli że prowadzą oni (na ogół nieświadomie) świat w kierunku, w którym nie będzie już konsumentów, a roboty będą w nim wytwarzać tylko inne roboty, części zamienne do robotów oraz inne dobra potrzebne wtedy już tylko i wyłącznie robotom (np. energię elektryczną, smary, uszczelki etc.). :-(
2. Nieciekawą ta przyszłość tą opisał już dość dawno temu S. Lem w „Dziennikach Gwiazdowych” i innych swoich dziełach, a ja nie sądzę, z całym podziwem dla mej własnej mądrości, inteligencji, talentu etc., ze ktoś, a więc nawet i ja, mógłby to zrobić lepiej od Lema. Tak więc zostanę tylko krytykiem gatunku SF, ale nie będę się brać za jej tworzenie. Sorry!

1. Podejście państwa i urzędnika do obywatela w USA wcale nie jest lepsze niż w Polsce, a wręcz przeciwnie. W USA państwo oraz urzędy liczą się w zasadzie tylko z milionerami, o czym wie każdy, kto choć trochę w tym kraju (USA) pomieszkał i popracował (oczywiście legalnie, gdyż nielegalni imigranci i gastarbajterzy z Polski, z oczywistych wręcz powodów, unikają jak mogą amerykańskich urzędów).
2. Szczególnie właśnie w USA, ze skomplikowana federalną strukturą tego państwa, da się zauważyć te jakże niespójne i na okrągło nowelizowane przepisy a przed wszystkim niezgodność prawa stanowego z federalnym, a także brak zrozumienia funkcjonowania gospodarki i myślenie o wszystkich firmach jakby były one wielkości GM.
3. Agresywny fiskalizm też daje we znaki zwyczajnym obywatelom USA, zmuszonym do płacenia podatków federalnych, stanowych oraz lokalnych, a także do wypełniania amerykańskich zeznań podatkowych nawet wtedy, gdy nie mają oni żadnego dochodu z obszaru USA. Dzisiejsze USA to jest bowiem państwo policyjne do n-tej potęgi, a to, co Orwell opisał w 1984, to dziś wydaje się Amerykanom wręcz liberalną utopią.
4. Nie ulega raczej wątpliwości, że w porównaniu z USA, to Polska jest krajem cywilizowanym, gdyż w Polsce nie rozstrzyga się sporów metodą amerykańską, czyli biorąc broń palną do ręki i zabijając swych przeciwników.
5. Jestem dość umiarkowanym krytykiem obecnej sytuacji Polski, ale niemniej stwierdzam, że dziś przeciętnemu Polakowi żyje się tylko niewiele lepiej niż za niemieckiej okupacji w latach 1939-1945, ale znacznie gorzej niż w PRLu – mniej więcej tak jak za II RP, czyli inaczej źle.
6. Kto dziś krępuje Polsce i Polakom rozwój? Wydaje się, że inni Polacy (głównie ci z rządu), ale tak naprawdę, to ten rozwój Polski krępuje dziś głównie Bruksela, swoimi idiotycznymi wręcz przepisami, uniemożliwiającymi szybki rozwój naszego kraju, po to, aby nie stał się on konkurencją dla tzw. Starej Unii, szczególnie zaś dla Niemiec. Nie wynika to z tego, że Unia nie lubi Polski i Polaków, ale dla tego, że ta Unia znajduje się od lat w głębokiej recesji, a więc wytwarza ona za dużo, stąd też w ramach UE nie jest dziś możliwy nieskrępowany rozwój polskiego przemysłu, polskiego górnictwa czy też polskiego rolnictwa, a szczególnie zaś nieskrępowany rozwój polskiej nauki i polskiej myśli technicznej, bez których to Polska nie ma szans stać się nowoczesnym, konkurencyjnym a więc też i zamożnym państwem.
7. Meble są typowymi wręcz produktami niskiej technologii (low tech), stad też pozwolono Polsce na ich produkowanie, gdyż kraj produkujący meble nie może stać się konkurentem dla krajów produkujących układy scalone, mikroprocesory, luksusowe samochody czy też wielkie samoloty pasażerskie, nie mówiąc już o rakietach wynoszących na orbitę wokółziemska sztuczne satelity.
8. Firmy takie jak Solaris czy też Pesa odniosły zaś tylko sukces pozorny jako iż to są przecież tylko wytwórnie nadwozi, czyli najprostszej części autobusów, lokomotyw czy też pociągów oraz ich montownie. Solaris, podobnie jak Pesa, montują dziś całkiem nowoczesne pojazdy, ale te pojazdy są tylko dla tego nowoczesne, że posiadają one importowane (na ogół z Niemiec) silniki, przekładnie (skrzynie biegów) oraz instalację elektryczną. Nic więc dziwnego, że te firmy eksportują swe wyroby do Niemiec, gdyż to są de facto firmy niemieckie, oparte na niemieckiej technologii oraz importujące z Niemiec najważniejsze elementy wytwarzanych w nich pojazdów. Zgoda, dają one zatrudnienie Polakom, ale tylko dla tego, że polski robotnik jest dziś tańszy oraz wydajniejszy od niemieckiego. Niemniej przeważająca część zysków z działalności tych wraca do Niemiec, np. w postaci opłat za zakupione tamże silniki, przekładnie oraz inne ważne elementy pojazdów wytwarzanych przez Solaris, Pesę i im podobne „polskie” firmy. Tak więc te firmy są tak samo „polskie” jak np. filie Fiata, Opla czy też Volkswagena, działające na terenie RP, o czym zresztą już pisałem (nie raz i nie dwa) na tym blogu.
9. Jak też już pisałem, statystyki na ogół nie kłamią. A według Banku Światowego (The World Bank), to PKB na głowę mieszkańca (GDP per capita, PPP in current international $) wynosi w Polsce 22,162, a w Rosji już 23,501, a więc jednak więcej niż w Polsce, to w oczywisty sposób neguje tezę Pana Gospodarza o sukcesie oraz sensie polskiej transformacji. Chiny (ChRL)wentylacja pomiar  mają co prawda PKB per capita nieco niższe od Polski ($9,233) ale tam przecież startowano z bardzo niskiego poziomu! (dane według data.worldbank.org/indicator/NY.GDP.PCAP.PP.CD).
10. Poza tym, to dzisiaj w Polsce tylko nieliczni wybrańcy dobrze umocowani do państwowego ‚cyca’ (w tym też właściciele tzw. prywatnych firm, ale korzystający z dobrych układów z władzą), mogą skorzystać z tych dobrodziejstw tzw. transformacji, o których pan Doktor pisze na swoim blogu. Reszta Polaków mieszka zaś i żyje w warunkach znacznie smutniejszych niż to, co pokazuje ‚Polityka’ czy też ‚Gazeta Wyborcza’ albo też inne proreżymowe media.
11. Rozwarstwienie społeczne, które wygenerował w Polsce (III-IV RP) kapitalizm jest bowiem olbrzymie w porównaniu do nieznacznego przecież rozwarstwienia wygenerowanego w przeszłości przez interwencjonizm państwowy PRLu. To przecież ów interwencjonizm, wymuszony II Wojną Światową, po raz pierwszy w historii Wielkiej Brytanii doprowadził do polepszenia sytuacji klasy pracującej (working class).
12. Od roku 1990, to Polska straciła ponad 5 milionów miejsc pracy, a więc ponad 5 milionów płatników PITu. I to jest, przynajmniej moim zdaniem, główna (choć oczywiście nie jedyna) przyczyna obecnego ogromnego deficytu budżetu RP, tyle, że (neo)liberałowie typu Pana Gospodarza czy też Pana Premiera Tuska, nie są w stanie zrozumieć tego prostego związku przyczynowo-skutkowego
3. Ludzie mądrzy są na ogół ludźmi uczciwymi, a więc nie pociąga ich rola przedsiębiorcy, gdyż wiedzą oni doskonale, że będąc przedsiębiorcami, musieli by oni wyzyskiwać innych ludzi, gdyż taka a nie inna jest logika kapitalizmu. Poza tym, to kapitalizm wkroczył obecnie, i to bardzo wręcz wyraźnie, w swą fazę schyłkową, a więc ten, kto teraz wchodzi na rynek, jest z definicji skazany (z nielicznymi wyjątkami potwierdzającymi regułę) na niepowodzenie, gdyż rynek jest dziś wyraźnie przesycony, a więc nawet doświadczeni i zasobni w kapitał przedsiębiorcy mają dziś spore trudności w utrzymaniu się na nim, a co tu mówić o nowicjuszach bez kapitału, bez znajomości i bez doświadczenia w prowadzeniu firmy w warunkach kryzysu.

pytanie

1. Znów się pytasz, dlaczego w kapitalizmie nie ma chętnych do wykorzystywania bezrobotnych. Wyjaśniam ci więc raz jeszcze, że aby zarabiać na czyjejś pracy, to trzeba mieć kapitał (stąd też KAPITALIZM). Ale że w Polsce nie ma dziś dość kapitału, to też i nie ma dość pracy. Na pocieszenie można dodać, że pracy nie ma dziś też w krajach, nienarzekających na brak kapitału, np. w Niemczech czy w USA. Po prostu kapitalizm nie może się obejść bez tzw. rezerwowej armii pracy, czyli inaczej bez bezrobocia… :-(
2. Poza tym, to bezrobocie nie było w kapitalizmie problemem tylko w latach 1950-1980 oraz podczas większych wojen, np. podczas II Wojny Światowej. Podczas wojny nie jest bowiem najważniejsza maksymalizacja zysku, a tylko ważna jest maksymalizacja produkcji (co dotąd wymagało także maksymalizacji zatrudnienia). Niskie bezrobocie na Zachodzie w latach 1950-1980 było zaś głównie skutkiem tego, że prosperował wówczas tzw. blok socjalistyczny (wł. radziecki, z ruska ‘sowiecki’), w którym z przyczyn ideologicznych nietolerowano bezrobocia. Ale że kapitalistom nie podobało się to, że na skutek niskiego bezrobocia musieli oni płacić wyższe pensje swoim pracownikom, a więc mieć niższe zyski, to zrobili oni wszystko co było w ich mocy, aby upadła gospodarka w tych krajach torby z nadrukiem budujących socjalizm (w tym więc I w Polsce), i aby wszystko wróciło do stanu sprzed Wielkiego Kryzysu z lat 1930tych, czyli do normalnego dla kapitalizmu stanu wysokiego bezrobocia, a wiec też i niskich płac.
3. Piszesz, że kapitał można z banku pożyczyć, bądź też mieszkanie albo dom zastawić. Ale nie piszesz, że bez takiego zastawu, to nie ma dziś praktycznie mowy o pożyczce z banku na cele inwestycyjne, że odsetki od takiej pożyczki są na ogół wyższe niż stopa zysku wypracowana przez małą firmę, a więc taka pożyczka pod zastaw domu albo mieszkania kończy się na ogół utratą dachu nad głową przez tego nieszczęsnego a naiwnego kandydata na przedsiębiorcę. :-(
4. Nie jest możliwe, aby wszyscy byli przedsiębiorcami, aby w kapitalizmie wszyscy pracowali i wtedy ‘zbyt by mieli ogromny i zyski niewyobrażalne bo wszyscy ich klienci by mieli pracę, do tego dobrze płatną bo pozbawioną wyzysku’. Ty po prostu powtarzasz tu, dawno już temu wyśmiane, slogany utopijnych burżuazyjnych socjalistów, slogany niedawno temu “wskrzeszone” przez Wałęsę. Po prostu nie każdy ma kapitał oraz umiejętności niezbędne do założenia oraz prowadzenia własnej firmy, a przede wszystkim dlatego, że podział pracy mający na celu obniżkę kosztów produkcji, a więc podwyżkę zysków, prowadzi nieuchronnie do powstawania dużych przedsiębiorstw.

1. Zamierzam wrócić do Polski na emeryturę, ale nie dla tego, że się w niej poprawiło, a paradoksalnie, dlatego że się w niej pogorszyło, a więc moja australijska emerytura będzie miała (najprawdopodobniej) wyższą siłę nabywczą w relatywnie biednej Polsce niż w relatywnie bogatej Australii.
2. Za nikim nie zamierzam ganiać w Polsce z siekierą czy też innym narzędziem mordu bądź też okaleczenia. Nie dla tego, że obawiam się, iżma uregulowany rachunek ze sprywatyzowaną policją, a więc będę najprawdopodobniej za tą chęć zabicia/okaleczenia  złapany przez prywatną policję i skazany na pobyt w prywatnym więzieniu przez prywatny sąd, ale dla tego iż nie lubię i nie pochwalam przemocy oraz uważam, że ta, tak ukochana przez (neo)liberałów ”niewidzialna ręka rynku” sama ukarze, prędzej czy później, Pana Gospodarza i jemu podobnych polskich przedsiębiorców za ich pychę…

A poza tym, to wiele technologii możliwe jest praktycznie tylko w stosunkowo dużej skali, np. opłacalna jest (poza mało istotnymi wyjątkami) tylko produkcja energii elektrycznej w dużych elektrowniach, samochodów osobowych w dużych fabrykach czy tez wytop surówki tylko w dużych wielkich piecach. Inaczej, to w wysokorozwiniętych krajach mielibyśmy dziś tylko małe, przydomowe generatory np. na benzynę, samochody produkowali by wyłącznie rzemieślnicy zrzeszeni w cechach, a żelazo wytapiano by, jak za króla Ćwieczka, w dymarkach.