Miesięczne archiwum: Luty 2017

rynek

Nie ma czegoś takiego jak ‚kryzys nadprodukcji’. Każdą ‚nadprodukcję’ można sprzedać, wystarczy obniżyć cenę. Kryzysy są skutkiem braku kapitału na dokończenie rozpoczętych inwestycji, co wynika z błędnych inwestycji spowodowanych sztucznym ustalaniem stóp procentowych przez państwowe banki centralne. Sztuczne boomy na giełdzie w USA i reszcie świata razem z bańkami kredytowymi wytwarza FED, o czym wiedzą wszyscy analitycy giełdowi.
To że Panowie Merton, Scholes i ktoś tam jeszcze utopili swoje pieniądze w błędnych inwestycjach, to ich prywatny problem. Nie jest to żaden systemowy problem, tylko prywatna pomyłka. Nic to też nie ma wspólnego z Hayekiem, który tłumaczył zjawiska, a nie tworzył liczbowe przewidywania (ale przewidział wielki kryzys lat 30tych, w przeciwieństwie do Keynesa, który spodziewał się hossy i prowadził kreatywną księgowość, za co stracił pracę).

1. Nie, nie wszystko da się sprzedać nawet za najniższą z możliwych cen. Poza tym, to sprzedaż towaru po cenie niższej niż koszta produkcji prowadzi praktycznie każdą firmę do bankructwa, chyba że jest to tzw. dumping stosowany w celu wyeliminowania konkurencji.
2. Kryzysy są wynikiem tego, że w kapitalizmie produkuje się dla zysku, a nie dla zaspokojenia potrzeb ludności, stąd też kapitalizm ma wpisaną w siebie tendencje do zapadania w cykliczne kryzysy wywołane nadprodukcją tych towarów, które zdaniem kapitalistów powinny przynosić największe zyski, ale z różnych powodów ich nie przynoszą. Głównym zaś powodem tego, że podaż przekracza z w kapitalizmie z reguły podaż jest to, że dążąc do maksymalizacji zysku kapitaliści tną płace, a tym samym zmniejszają popyt, jako że w kapitalizmie, będącym z definicji systemem nieracjonalnym, interes pojedynczego kapitalisty jest antagonistyczny w stosunku do interesu kapitalistów jako klasy społecznej.
3. Kryzysy nadprodukcji w kapitalizmie są zacznie starsze niż FED.
4. To że Panowie Merton, Scholes i ktoś tam jeszcze utopili pieniądze im powierzone w nieprzynoszących zysków spekulacjach, to NIE jest ich prywatny problem, a systemowy problem, jako że nie da się oszukać rynku – on działa zawsze tak, że jeśli gdzieś pojawi się zysk większy niż przeciętny, to kapitaliści zaczynają tam inwestować i wywarzają tym samym nadwyżkę towaru, co w oczywisty sposób uderza w ich zyski, jako że nadwyżka podaży nad popytem wymusza bowiem obniżkę cen a więc też i obniżkę zysków. Ale akademiccy ekonomiści zapominają zbyt często o tym podstawowym prawie rządzącym rynkiem, przez co tzw. Nobel z ekonomii okazuje się zbyt często parodią Nobla.
5. Nikt nie jest w stanie przewidzieć dokładnej daty nadejścia kryzysu na giełdzie, jako ze giełda jest przecież tylko kasynem,  wypompowywanie wody Warszawa  a więc rządzi na niej przypadek.
6. Poziom życia robotników poprawił się tylko dzięki temu, że postęp techniczny obniżył koszta produkcji a więc też i ceny, ale różnica w dochodach i majątkach pomiędzy robotnikami a kapitalistami powiększyła się i to znacznie od roku 1800. I o tym pisał Marks, że w kapitalizmie płace robocze w dłuższym okresie czasu maleją w stosunku do zysków kapitalistów i tu miał on 100% rację.
6. USA okazały się niewpłacane wcześniej niż post-radziecka Rosja, a więc prezydent Nixon musiał już w roku 1971 „chwilowo” zawiesić wymienialność dolara USA na złoto, aby móc „drukować” praktycznie nieograniczoną ich ilość.

boom

Zacznijmy od definicji. Kapitalizm to dobrowolne relacje gospodarcze oparte na własności.
Recepta na zdrową gospodarkę jest prosta – likwidacja monopoli i karteli bankowych pod kontrolą państwa.
XIX kapitalizm przyczynił się do boomu demograficznego i znaczącego zwiększenia długości ludzkiego życia. Dzięki kapitalizmowi miliony ludzi miało co jeść.
Kto dyktował wysokie ceny produktów na wolnym rynku? Poza wysokimi cłami zabijającymi konkurencję z zagranicy nie było powodu aby ceny rosły.
Co kapitalizm ma wspólnego z wielkimi właścicielami ziemskimi w Anglii i grodzeniami ziemi? Miesza pan feudalizm i grabież z wolną konkurencją towarów i pracy.
Niewolnictwo to niewolnictwo. Znowu nie ma nic wspólnego z kapitalizmem. Równie napisać, że to ma związek z demokracją, albo komunizmem albo islamem.
Kryzysy w obecnym systemie biorą się dmuchania baniek kredytowych przez banki centralne wraz z bankami komercyjnymi. Politycy dzięki temu mają zwiększone wpływy podatkowe, a bankowcy marże.

Powinien się Pan rozprawić z tymi, którzy uważają, że kapitalizm jest jakąś odpowiedzią na „naturę ludzką”… jako antropolożka zainteresowana ekonomią nie mogę czytać takich rzeczy. Krew mnie zalewa. W tym samym poście ktoś krytykuje, że sprowadza Pan kapitalizm do ideologii, bo wtedy łatwiej się „ideologowi” z nim rozprawić. Tymczasem kojarzenie kapitalistycznej formy produkcji z jakąś mityczną „naturą ludzką” (nie wiem czym niby miała by być ta natura ludzka jak nie nieposkromioną chęcią zysku białych europejczyków, którzy zysk stawiają ponad prawa pracownicze, prawa człowieka i degradują środowisko naturalne, a nazywanie tego naturą ludzką, czyli XIXwieczny biologizm tylko usprawiedliwia i wspiera ten wyzysk) jest najpotężniejszym filarem kapitalistycznej ideologii.
Wiara w kapitalizm jako odpowiedź na naturę ludzką (coś nieuniknionego) prowadzi później ludzi do takich wniosków jak tego komentatora, że jeśli nie kapitalizm to zbrodnie (jako przykład podaje komunizm). Logika pokrętna jak nie wiem co, ale najbardziej przerażająca jest niewiedza ludzi w kwestii zbrodni wykonanych przez kapitalistyczny szał maksymalizacji zysków (współczesne niewolnictwo, praca dzieci, wyzysk w fabrykach Trzeciego Świata i państwach peryferyjnych Europy, degradacja środowiska naturalnego, morderstwa na rdzennych mieszkańcach Amazonii i tak dalej).

1. Wszystkie kryzysy kapitalizmu są kryzysami nadprodukcji, albo, jak kto woli, niedokonsumpcji. Rządy nie są także w stanie wywołać ogólnooświatowych kryzysów, tak samo jak nie są one w stanie zmienić praw przyrody.
2. Nagrodę im. Nobla z ekonomii (ale NIE nagrodę Nobla) dostali też autorzy na 100% nienaukowej teorii opartej na arbitralnie przyjętych, błędnych założeniach co do istoty rynku. I tak kiedy Robert Merton, Myron Scholes, Salomon Brothers i John Meriwether zakładali LTCM, to zainwestowali oni w niego wszystkie swoje pieniądze. Na początku odnieśli ogromny sukces – w 1995 roku fundusz osiągnął 63% stopę zwrotu, w 1996 – ponad 50%, ale już kilka lat po otwarciu został on zrujnowany przez jego własne założenia, bez których nie osiągnąłby swojego początkowego sukcesu. Kruchym fundamentem okazało się tu błędne założenie doskonałej ciągłości rynku, która miała polegać na tym, że ceny zamknięcia i otwarcia są do siebie zbliżone. 19 października 1997 roku realia dały jednak znać o sobie. Index Dow Jones na otwarciu spadł o 8,9%, co zgodnie z założeniami nie powinno się zdarzyć. To, co miało być „niemożliwe” według noblistów, stało się realne. A przecież teoria Hayeka jest jeszcze bardziej prymitywna i jeszcze bardziej niezgodna z rynkowymi realiami nuż teorie Mertona i ski.
3. Marks podjął się dzieła ponad siły jednego człowieka, nawet geniusza takiego jak on, a więc nic dziwnego, że nie zdołał on dokończyć całości „Kapitału”.
4. Przewidywania Marksa o spadku płac realnych w kapitalizmie spełniły się w 100% – tylko okres, kiedy istniał Blok Radziecki sztucznie zahamował, ale tylko na krótko, spadek płac realnych na kapitalistycznym Zachodzie.
To jest prześmieszne jak wszyscy etatyści na wyścigi wpychają w społeczeństwo coraz więcej długów, a potem krzyczą to wina kapitalizmu!
Czy ktoś jeszcze pamięta kto ustalił stopy% na zerowym poziomie? ECB, FED, BOJ? Czy to prywatne wolnorynkowe instytucje?