nie ujmując

Każda błędna decyzja wraca wołem, w wypadku strajków górniczych – wołem związkowym. Jak się znajdzie odważny rząd i parlament, to wywalą związkowców-etatowców z zakładów pracy i będzie spokój.Pojęcia waty mają rozmyty sens i zakres pojęciowy, najczęściej są obelgami. Podała dwa przykłady pojęcia waty “neolibralny” i “umowa śmieciowa”.

Takie waciate pojęcia dołują dyskusję, robią ją mało merytoryczną; i co najważniejsze dla posługującego się nimi – sprowadzają rozmówce do parteru, a rozmówczynie skłaniają do ucieczki. Co jest częstym celem rozmówcy w waciaku, zgodnie z hasłem – uciekaj stąd, ja tu sikam i to już!Najgorszą plaga polskich dyskusji jest niski poziom merytoryczny, średnio ujmując. Działanie w związku zawodowym nie jest fuchą etatową bo taki “działacz” traci z oczu rzeczywistość i widzi biurko i comiesięczny odcinek wypłaty. Wyrzucić! I wtedy strajk będzie decyzją pracowników a nie biurokraty. W celu zapewnienia równowagi w bilansie stosowały krótko- i długoterminowe swapy walutowo-procentowe, które nadal rolują, a jedynie w niewielkim zakresie posiadały otwarte linie kredytowe lub papiery wartościowe denominowane w CHF. Co ciekawe, zgodnie raportem Szwajcarskiego Narodowego Banku z lutego 2009 roku, który bazuje m.in. na danych NBP, o ile w strefie euro banki zabezpieczały swoje pozycje rzeczywistymi przepływami we frankach, o tyle w Polsce i na Węgrzech stosowały instrumenty pozabilansowe (swapy), bo finansowanie w walucie CHF było wówczas trudno dostępne na rynku międzybankowym. Tak wykreowaną konstrukcję banki sprzedawały klientom w formie kredytu we franku.“Frankowiczów” natomiast wcale mi nie szkoda i nie widzę w tym żadnego problemu dla podatników. Widziały gały co brały, wątpię żeby banki zmuszały do brania kredytu we frankach pod groźbą pistoletu i bez stosownych wyjaśnień w kontrakcie. Ale zaślepieni chciwością zapomnieli o rzeczywistości. No to teraz skrzeczą… A pan mecenas chce szybko zarobić…