pytanie

1. Znów się pytasz, dlaczego w kapitalizmie nie ma chętnych do wykorzystywania bezrobotnych. Wyjaśniam ci więc raz jeszcze, że aby zarabiać na czyjejś pracy, to trzeba mieć kapitał (stąd też KAPITALIZM). Ale że w Polsce nie ma dziś dość kapitału, to też i nie ma dość pracy. Na pocieszenie można dodać, że pracy nie ma dziś też w krajach, nienarzekających na brak kapitału, np. w Niemczech czy w USA. Po prostu kapitalizm nie może się obejść bez tzw. rezerwowej armii pracy, czyli inaczej bez bezrobocia… :-(
2. Poza tym, to bezrobocie nie było w kapitalizmie problemem tylko w latach 1950-1980 oraz podczas większych wojen, np. podczas II Wojny Światowej. Podczas wojny nie jest bowiem najważniejsza maksymalizacja zysku, a tylko ważna jest maksymalizacja produkcji (co dotąd wymagało także maksymalizacji zatrudnienia). Niskie bezrobocie na Zachodzie w latach 1950-1980 było zaś głównie skutkiem tego, że prosperował wówczas tzw. blok socjalistyczny (wł. radziecki, z ruska ‘sowiecki’), w którym z przyczyn ideologicznych nietolerowano bezrobocia. Ale że kapitalistom nie podobało się to, że na skutek niskiego bezrobocia musieli oni płacić wyższe pensje swoim pracownikom, a więc mieć niższe zyski, to zrobili oni wszystko co było w ich mocy, aby upadła gospodarka w tych krajach torby z nadrukiem budujących socjalizm (w tym więc I w Polsce), i aby wszystko wróciło do stanu sprzed Wielkiego Kryzysu z lat 1930tych, czyli do normalnego dla kapitalizmu stanu wysokiego bezrobocia, a wiec też i niskich płac.
3. Piszesz, że kapitał można z banku pożyczyć, bądź też mieszkanie albo dom zastawić. Ale nie piszesz, że bez takiego zastawu, to nie ma dziś praktycznie mowy o pożyczce z banku na cele inwestycyjne, że odsetki od takiej pożyczki są na ogół wyższe niż stopa zysku wypracowana przez małą firmę, a więc taka pożyczka pod zastaw domu albo mieszkania kończy się na ogół utratą dachu nad głową przez tego nieszczęsnego a naiwnego kandydata na przedsiębiorcę. :-(
4. Nie jest możliwe, aby wszyscy byli przedsiębiorcami, aby w kapitalizmie wszyscy pracowali i wtedy ‘zbyt by mieli ogromny i zyski niewyobrażalne bo wszyscy ich klienci by mieli pracę, do tego dobrze płatną bo pozbawioną wyzysku’. Ty po prostu powtarzasz tu, dawno już temu wyśmiane, slogany utopijnych burżuazyjnych socjalistów, slogany niedawno temu “wskrzeszone” przez Wałęsę. Po prostu nie każdy ma kapitał oraz umiejętności niezbędne do założenia oraz prowadzenia własnej firmy, a przede wszystkim dlatego, że podział pracy mający na celu obniżkę kosztów produkcji, a więc podwyżkę zysków, prowadzi nieuchronnie do powstawania dużych przedsiębiorstw.

1. Zamierzam wrócić do Polski na emeryturę, ale nie dla tego, że się w niej poprawiło, a paradoksalnie, dlatego że się w niej pogorszyło, a więc moja australijska emerytura będzie miała (najprawdopodobniej) wyższą siłę nabywczą w relatywnie biednej Polsce niż w relatywnie bogatej Australii.
2. Za nikim nie zamierzam ganiać w Polsce z siekierą czy też innym narzędziem mordu bądź też okaleczenia. Nie dla tego, że obawiam się, iżma uregulowany rachunek ze sprywatyzowaną policją, a więc będę najprawdopodobniej za tą chęć zabicia/okaleczenia  złapany przez prywatną policję i skazany na pobyt w prywatnym więzieniu przez prywatny sąd, ale dla tego iż nie lubię i nie pochwalam przemocy oraz uważam, że ta, tak ukochana przez (neo)liberałów ”niewidzialna ręka rynku” sama ukarze, prędzej czy później, Pana Gospodarza i jemu podobnych polskich przedsiębiorców za ich pychę…

A poza tym, to wiele technologii możliwe jest praktycznie tylko w stosunkowo dużej skali, np. opłacalna jest (poza mało istotnymi wyjątkami) tylko produkcja energii elektrycznej w dużych elektrowniach, samochodów osobowych w dużych fabrykach czy tez wytop surówki tylko w dużych wielkich piecach. Inaczej, to w wysokorozwiniętych krajach mielibyśmy dziś tylko małe, przydomowe generatory np. na benzynę, samochody produkowali by wyłącznie rzemieślnicy zrzeszeni w cechach, a żelazo wytapiano by, jak za króla Ćwieczka, w dymarkach.